Polska służba zdrowia przeżywa obecnie bardzo trudne wyzwanie, jakie postawiła przed nim światowa pandemia koronawirusa wywołującego chorobę COVID-19. Lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni i pozostali pracownicy szpitali i przychodni mają obecnie pełne ręce roboty, a do tego stale są narażeni na zakażenie koronawirusem. Obraz polskiej służby zdrowia nie rysuje się w tęczowych kolorach, lecz jest niemym krzykiem o pomoc. Pomoc przede wszystkim finansową. Problemy polskiej służby zdrowia pogłębiają się od wielu lat i kolejni ministrowie nie są w stanie im zaradzić.

Problemy, z którymi od wielu lat boryka się służba zdrowia, niestety w większości przypadków wynikają z dużego niedofinansowania. Jak wynika z raportów różnych instytucji i organizacji społecznych, Polska przeznacza zbyt mało pieniędzy na służbę zdrowia. Stawia to nasz kraj w niechlubnej pierwszej piątce krajów, które najsłabiej finansują swoje systemu ochrony zdrowia. Wszystko to przekłada się na mniejsze, ale bardzo uciążliwe, a w bardzo wielu przypadkach skutkujące śmiercią pacjenta, problemy jak choćby utrudniony dostęp do leczenia specjalistycznego. Wielu chorych staje w długich kolejkach czekając na specjalistyczny zabieg, operację czy wizytę u lekarza specjalisty. Głośno było o przypadkach, kiedy termin wizyty w specjalisty wypadał za dwa, trzy lata, a pacjent tego nie dożywał.

Innym problemem jest wciąż niezadowalający poziom jakości udzielanych świadczeń zdrowotnych. Tutaj martwi przede wszystkim wciąż duża liczba zgonów po zabiegach operacyjnych. Można to powiązać z niedofinansowaniem lekarzy i szpitali, które dysponują starym sprzętem, często borykają się z brakiem środków higienicznych do opieki nad pacjentami pooperacyjnymi. Bulwersują przypadki zaszycia w ciele pacjenta nożyczek czy wacików. Ale zdarzają się także przypadki zakażenia pacjentek, które rodziły, a które w wyniku zakażenia zmarły. Natomiast niskie wynagrodzenia w służbie zdrowia powodują masowy odpływ wyspecjalizowanego personelu za granicę kraju. W Polsce kształci się kilka tysięcy przyszłych pracowników służby zdrowia rocznie, co powinno zaspokoić zapotrzebowanie na lekarzy. Martwi jednak to, że po ukończeniu studiów oraz odbyciu praktyk, młodzi ludzie wyjeżdżają za granicę w celach zarobkowych.

Kolejnym problemem wynikającym z niedofinansowania służby zdrowia, jest zadłużenie szpitali. Zadłużenie tych placówek do końca września 2019 roku wyniosło aż 14,3 miliarda złotych. To niechlubny rekord. Zadłużenie rośnie najszybciej od wielu lat. Wynikają to może z faktu, iż medycyna poszła na przód, a szpitale i cały system jakby nie nadąża. Do tego oczywiście zbyt małe środki od samorządów czy rządu. A liczba chorych przybywa.

Niedofinansowanie to także brak pieniędzy na nowy, nowoczesny, innowacyjny sprzęt do przeprowadzania zabiegów czy ratujący życie. To stare łóżka szpitalne, katastrofalne warunki higieniczno-sanitarne w niektórych placówkach szpitalnych, stary sprzed rehabilitacyjny i wiele, wiele innych mankamentów.